Z badań IBRiS wynika, że większość Polaków uważa, że opozycja nie jest jeszcze gotowa do przejęcia władzy. Zarazem niemal połowa badanych nie podpisuje się pod stwierdzeniem, że “odsunięcie PiS od władzy jest ważniejsze, niż to jaka będzie Polska po PiS-ie” – ku odwrotnej tezie składa się nieco ponad jedna trzecia respondentów.

O wynikach tych badań – a w ich kontekście o zjawisku symetryzmu – Estera Flieger w najnowszym odcinku naszego podcastu rozmawia z prof. Radosławem Markowskim (Instytut Studiów nad Demokracją, Uniwersytet SWPS).

POSŁUCHAJ PODCASTU:


Zdaniem politologa, na to, że większość badanych nie zgodziła się ze stwierdzeniem o gotowości opozycji do przejęcia władzy, mógł wpłynąć moment, w którym zostało przeprowadzone badania, a więc brak perspektywy przeprowadzenia wyborów w najbliższym czasie oraz debata o formule startu, czyli liczbie list i niepewność co do szans na zdobycie przez ugrupowania opozycyjne większości konstytucyjnej.

Czy – wychodząc poza obszar badań – zakwestionowanie tego, że opozycja jest gotowa, by przejąć władzę, to już symetryzm? Prof. Radosław Markowski uważa, że symetryzm jest „defektem intelektualnym” – postawą przyjętą przez dziennikarzy i komentatorów, którym brakuje wiedzy politologicznej: jego zdaniem, nie zauważyli oni, że Zjednoczona Prawica już na początku pierwszej kadencji nie zaproponowała „radykalnych polityk sektorowych”, ale naruszyła „demokratyczne pryncypia gry”. Rozmówca Forum IBRiS wyraża wręcz przekonanie, iż symetryści mają wpływ na to, że prawica rządzi kolejny rok, dziś zamilkli, ale powinni przeprosić.

– PiS buduje różne pomniki, na pewno powinien jeden postawić symetrystom

– komentuje prof. Radosław Markowski.  – Demokracja jest systemem wielkiej niepewności i nieprostych rozwiązań – kontynuuje rozmówca Forum IBRiS. – Symetryści proponowali wielkie uproszczenia – dodaje. Jednocześnie zdaniem politologa odrzucenie symetryzmu wcale nie wyklucza dyskusji.

Czemu nadać priorytet: odsunięciu PiS od władzy czy zbudowanie alternatywnej opowieści o tym, co dalej?

– Nikt zdroworozsądkowy nie powie, że nie jest ważne, jaka będzie przyszłość

– komentuje prof. Radosław Markowski. – Spór nie jest o politykę rodzinną, energetyczną, sportową, oświatową. Światła propozycja dla Polski byłaby następująca: partie opozycyjne idą razem, odsuwają od władzy sabotażystów, sprzątają przez rok i po tym czasie ogłaszają normalne pluralistyczne wybory. Natomiast mieszanie dwóch porządków, w którym mówi się, że trzeba np. odsunąć PiS od władzy, żeby PISF działał inaczej, a w edukacji postawiono na inne lektury, rozmywa dramatyczną sytuację Polski – podsumowuje politolog.

Ze stwierdzeniem, że opozycja jest gotowa do przejęcia władzy zdecydowanie zgadza się 16,2 procent badanych (z czego 25 procent deklarujących poparcie dla opozycji i 10 procent dla Zjednoczonej Prawicy). Z taką opinią raczej się zgadza 17,9 procent osób, które wzięły udział w badaniu IBRiS.

Z kolei 30,1 procent respondentów i respondentek zdecydowanie się nie zgadza (z czego 14 procent popiera opozycję, a 64 procent obóz władzy). 24,7 procent raczej odrzuca taką możliwość (najwięcej w tej grupie jest wyborców niezdecydowanych – 35 procent).

IBRiS zapytał Polki i Polaków również o to, czy podpisaliby się pod zdaniem, że odsunięcie PiS od władzy jest ważniejsze, niż to jaka będzie Polska po PiS-ie. Zdecydowanie z takim stwierdzeniem zgadza się 21,8 procent badanych (w tym 44 procent deklarujących poparcie dla opozycji i 3 dla Zjednoczonej Prawicy), a raczej przychyla się do niego 14,3 procent respondentów.

Zdecydowanie odrzuca je 30,7 procent Polek i Polaków (z czego 91 procent stanowi elektorat koalicji rządzącej i 6 procent partii opozycyjnych). Raczej nie zgadza się 18,9 procent uczestników i uczestniczek badania.

Więcej o cytowanych tu badaniach IBRiS – TUTAJ.